Rowery:
Piotr: Crossowy Giant X-Sport 4.0.
Paweł: Szosówka BH Iseran
              z przeróbkami.
Bagażnik i Sakwy.
Piotr: Bagażnik i tylne sakwy Crosso. Rewelacjne.
Paweł: Sakwy własnej konstrukcji z dwóch połączonych
             plecaków. Mimo, że dotrwały do końca nie były
             najlepszym rozwiązaniem.
Przednie i tylne lampki.
Obowiązkowe nie tylko wieczorami. Za dnia przydawały się przy przejazdach tunelami.
Oleje i smary. Zapasowe dętki, zestaw narzędzi,
Łatki do opon, oraz pompka. W rowerze Pawła dętki pękały bardzo często dlatego
ta część ekwipunku była w częstym w użyciu.
Zapięcia.
Choć nocowaliśmy "na dziko" w miejscach gdzie nie pojawiali się ludzie natomiast
często pojawiały zwierzęta, na wszelki wypadek spinaliśmy nasze rowery razem.
Gdy było to możliwe przypinaliśmy je także do stałych kawałków otoczenia np. drzew.
Dokumenty i pieniądze, ubezpieczenie.
Niezbędne
Mapy.
Dzięki nim dotarliśmy do Istambułu niemalże jak "po nitce do kłębka".
Aparat fotograficzny i akcesoria do niego.
By udokumentować i uwiecznić to co widzieliśmy i przeżyliśmy.
Telefony komórkowe.
Kilkakrotnie dzięki wymianie SMSów odnajdowaliśmy się z Pawłem. Np. wtedy gdy
zgubiliśmy się przy wjeździe do Istambułu.
Odzież.
  • koszulki (dostaliśmy od firmy t-shirt.pl),
  • polar,
  • kurtki rowerowe,
  • spodnie długie i krótkie spodenki,
  • spodnie nieprzemakalne,
  • bielizna (w tym termoaktywna "Neverland")
  • skarpetki,
  • rękawiczki,
  • czapki,
  • kask
Namiot.
Dwuosobowy, typu "Iglo" kupiony w "Tesco" za 30 zł.
Materace.
Materace pompowane "Tesco" - za 40 zł /szt (okazały się beznadziejnie kiepskie).
Śpiwory.
Wzięliśmy letnie śpiwory - kilka nocy było bardzo chłodnych i okazały się nieco
za cienkie.
Apteczka.
Wzięliśmy podstawowy zestaw leków; Przeciwbólowe. przeciowbakteryjne
i przeciwbiegunkowe. Oprócz tego plastry, bandaże i wodę utleniona w żelu.
Taśma izolacyjna.
Czasem coś trzeba było umocować, coś podreperować. Przydała się np.
do reperowania namiotu.